Jak nie jeść mięsa? Przewodnik po roślinnym świecie

image1 (2).jpeg

Widzisz tego słodkiego kurczaka? To właśnie z jego ciała „powstaje” mięso. Gdy pozbawisz zwierzę piór, skóry, podzielisz na kawałki mięsa, jak odróżnisz, czy to kura, koń, pies czy ludzka przyjaciółka zdegradowani do kupy kości i ścięgien.

Jak mówi współczesne przysłowie „jesz trupa, będziesz trupem”.

Jak nie jeść mięsa?


Tak, to będzie wpis eko-terrorystyczny, narzucający lobby wegetariańskie i inne dobre rzeczy. A tak na poważnie, obserwując i czytając fora Internetowe, najróżniejsze strony czy podsłuchując rozmowy w komunikacji miejskiej (ups!), widać wielkie poruszenie i ogromne zainteresowanie jedzeniem jednokomórkowych, nie cierpiących roślin, a jednocześnie wyrzuceniem z menu ciał, wcześniej torturowanych i trzymanych w bestialskich warunkach zwierząt. Zacząłem ostro, bo temat wcale nie jest zabawny.

W tym wpisie postaram się pomóc tym, którzy chcą odejść od mięsa lub je ograniczyć. Nie wszyscy wiedzą do końca jak to zmienić, bo znajomi się śmieją, rodzice marudzą, coś tam białko, bo lubią smak mięsa, bo nie potrafią go „uroślinnić”. Przeczytaj moje wskazówki, spróbuj nie jeść mięsa 7 dni i zobacz, jak się czujesz!

„bo lubię mięso”


Najprawdopodobniej chodzi o jego „mięsny” smak, czyli umami oraz teksturę. Ze smakiem jest łatwo sobie poradzić, z teksturą gorzej, ale i temu zaradzimy.

Smak: umami, czyli smak mięsny to w przypadku zwierzęcego ciała smak jego tłuszczu, a reszta to przyprawy! Przecież by przygotować kurczaka lub karkówkę, marynuje się je godzinami w przyprawach. Rzadko kto i komu smakuje mięso sauté – no i nic dziwnego.

Jak uzyskać umami? Tworząc sosy, marynaty, buliony, mieszanki przypraw czy doprawiając (głównie) np. warzywa takimi składnikami jak:

  • sos sojowy
  • glony
  • wszelkie grzyby w każdej formie, a jest ich tysiące
  • płatki drożdżowe
  • puder grzybowy, suszone grzyby
  • pomidory, przecier, suszone i inne pomidorowe przetwory
  • papryka wędzona (w proszku)
  • śliwki wędzone (i inne wędzone rośliny)
  • bakłażan
  • ser pleśniowy, parmezan
  • zasadniczo wszystkie fermentowane produkty-warzywa, owoce, grzyby czy nabiał
  • wszelkie orzechy
  • dym wędzarniczy w płynie
  • gotowe mieszanki przypraw do mięsa np. „na grilla” czy „do kurczaka”

Tekstura: tak, ją trudniej „skopiować”, ale da się. Jednak nim będziesz narzekać, że „umyka” Ci jedzenie o takiej i takiej konsystencji, zobacz, ile jedzenia jeszcze nie znasz oraz ile tekstur może mieć np. marchewka – gotowana, smażona, grillowana, surowa, na parze, obierana, pieczona, purée i do tego w zależności od sposobu krojenia, dwoi się to i troi, a to tylko marchewka! Za to mięsko? Mega nuda!

Wybierz teksturę:

  • grzyby – boczniaki, żółciaka siarkowego, czubajki kanie, czy inne większe grzyby, które możesz panierować w jajku, bułce tartej, a wcześniej marynując nawet w najzwyklejszej przyprawie „do kurczaka”
  • teksturowane białko sojowe, nie tak łatwe do dostania w sklepach, ale w Internecie bez problemu
  • wszystkie „mięsiste” warzywa – kalafior a la skrzydełka, marchewka jak parówka czy mielone z fasoli
  • gotowe produkty jak parówki, wędliny, salami i inne roślinne zamienniki mięsa
  • kombinuj! im więcej z nas gotuje roślinnie, tym więcej pomysłów, ja w tym roku robiłem mięsnego arbuza, który był bardzo smaczny, ale muszę jeszcze z nim poeksperymentować.

Co zamiast mięsa?


  • tofu w kostkach, mielone
  • seitan
  • tempeh
  • fasola smażona, mielona
  • soja teksturowana
  • gotowe roślinne kiełbaski, wędliny do kupienia w sklepach

A do tego tłuszcz. Dużo tłuszczu, to dużo smaku – tak jak w mięsie. Możemy dać olej, oliwę czy margarynę, ewentualnie masło.

Generalnie świat wegański i wegetarian rozkwita, a z tym przygotowanie jedzenia à la mięso. Padają pytania „jak się nie je mięsa, to po co ci ten smak”. Jeżeli ktoś rezygnuje z alkoholu, papierosów, kawy czy słodyczy to nie dlatego, że nienawidzi ich smaku (a wręcz przeciwnie), tylko wie, że ma problem z daną używką. Więc dla tych tęskniących za mięsem, istnieje cała masa przepisów na „fake meat” (udawane mięso) jak seleroryba, łosoś z marchewki, nuggetsy z kalafiora, pasztet z soczewicy, kotlety z buraka czy pulpety z fasoli.

A tak, jeszcze kwestia nazewnictwa. Tak, nazywajmy dania kotletem, pulpetem, carpachio, tatarem czy pasztetem z warzyw, bo to sposób przygotowania dania, wizualizujący zainteresowanemu formę podania, a nie słowa przypisane stricte do mięsa. Tutaj bardzo ciekawy artykuł na ten temat.

Niektóre składniki brzmią dziwnie, drogo lub mogą być trudno dostępne. Jednak większość z nich dostaniemy w każdym sieciowym dyskoncie, tylko mogliśmy na nie nie zwracać uwagi. Jednak jeżeli naprawdę ich nie ma, warto kupić je przez Internet. Sos sojowy, papryka czy płatki są bardzo wydajne i kupione raz, wystarczą na długo. Dla przypomnienia: mięso, które postoi robi się toksyczne, śmierdzące, gnije i jest pełne zarazków, a też najtańsze nie jest!

Co z białkiem?


Kocham ten argument! Czemu nie żelazo, wapń tylko białko?! Nie wiem. Choć najczęściej ten argument pada z ust, osób jedzących cały dzień czipsy z ciasteczkami i popijających je kolą, więc może rzeczywiście tego białka im brakuje. Przy zbilansowanej diecie wegetariańskiej (nie wegańskiej) dostarczymy sobie wszystkiego, co potrzeba. Jedząc różnorodnie, pamiętając o jedzeniu wysokobiałkowych roślin strączkowych (fasola, bób, soczewica, soja, groch, ciecierzyca i inne), na luzie dostarczymy sobie tego, co potrzebujemy.

Oczywiście warto chodzić do lekarza na badanie krwi i upewnić się, czy nie mamy żadnych niedoborów. Ale to powinniśmy robić czy jesteśmy weganami czy mięsarianami.

Co do strączkowych – boicie się o gazy? Myślicie, że nasze ciało woli dostawać do strawiania trupa złożonego ze ścięgien i mięśni, który leżał nie wiadomo gdzie, niż rośliny? Absurd! Jednak zmieniając dietę strączkową, faktycznie na początku układ trawienny musi się przyzwyczaić. Jednak we wszystkich gazowych sprawach pomogą zioła – dorzucajcie je do wszystkiego jak leci, a szczególnie mięta, bazylia, cząber, majeranek czy krwawnik.

Polecam trzech chłopaków, którzy udowadniają, że na samych roślinach też można zostać dzikiem.

Muły i brokuły czyli Szymon Urban

Plant Punch czyli Jakub Sawicki

oraz Adam Kuncicki

Oraz doktora Damiana Parola i Ulę Somow, roślinnych dietetyków-trenerów, którzy mówią jak jest.

Ja kontra reszta świata


„Rodzice nie pozwalają, znajomi się śmieją, nie mam w moich kręgach wsparcia i na imprezach, nie mam co jeść.” Witamy w prawdziwym świecie! Tak jest, ale możliwe, że dzięki Tobie tak nie będzie. Miałem podobnie, a nie minęły 4 lata i wszyscy moi przyjaciele, najbliżsi znajomi i rodzice przeszli na wegetarianizm czy ograniczyli spożycie mięsa. Ktoś musi być pierwszy, więc zajawa, że będziesz to Ty! W końcu ktoś musiał to zrobić, a im bardziej się napracujesz i przemęczysz, tym większa satysfakcja z robienia fajnych rzeczy idzie prosto do Twojego serduszka.

Powody, dla których warto jeść mięso


Żartowałem, nie ma takich. Pod nazwą mięso kryje się jakaś część ciała żywej istoty – jej noga, skrzydło, głowa czy wnętrzności. To trochę obrzydliwe, bo składamy się z tego samego. Znajdując się w sytuacji, gdzie nie my przygotowaliśmy jedzenie, skąd wiemy, że jest to zmielona krowa (krowy jemy i to jest ok), a nie pies czy kot (o mój borze, jak można jeść te słodkie zwierzaki!!). To taki pierwszy, główny powód. A teraz pomyślcie, że było to mięso z człowieka, co byście zrobili? Bo na pewno nie poczuli różnicy, gdyby je zmielić i przyprawić, jak inne mięsa.

W każdym sklepie kabanosik, parówki, szybka, skrzydełka, karkówka czy salami. Z nieba to nie spada, a łąki nigdy w życiu nie widziało. Wesołe zwierzęta uśmiechające się z paczek mięsa, maja sprawić żebyśmy myśleli ze to zwierze to wiodło pieknyżywot na łonie natury. A tak nie było! Fermy i inne masowe hodowle zwierząt to zamknięte budynki bez okien, w których zwierzęta stoją jedno przy drugim i nie są w stanie się nawet ruszyć.

Szprycuje się je antybiotykami, bo w takim natłoku innych zwierząt, jednostajnej diety, braku naturalnego światła, ruchu i natężeniu ich własnych odchodów łatwo się czymś zarazić. Do tego dochodzą środki na szybki przyrost masy, by kurczak stał się napakowanym mięśniami tworem w 2 miesiące! Zwierzętom często ucina się pazury, dzioby czy rogi by nie zrobiły sobie krzywdy praktycznie stojąc na sobie.

Jest to istne piekło. Nie przemawia? Wyobraź sobie w tym miejscu nagich ludzi, potraktowanych w ten sposób przez inny, „silniejszy” gatunek. Dalej nie pomaga? To musisz sobie wyhodować serce, bo chyba zastąpiły je antybiotyki ze świni  i sterydy z kurczaka.

PS. Ok, zaszalałem, wiem, że też są osoby, które muszą je czasem jeść, albo po prostu chcą. Jednak potrzebujemy terapii szokowej, żeby zrozumieć pewne rzeczy.

Życie z fasoli


Zacznij nie jeść tydzień. Większość z nas poczuje od razu różnice – więcej energii, lepsze trawienie, brak senności po posiłku, lepsza odporność, wydzielanie przyjemniejszych zapachów (np. potu), ogólnie rzecz biorąc – lekkość i miłość. Często bywa tak, że na początku trudno się najeść. Po pierwsze to dlatego, że nauczyliśmy się opychać, wręcz obżerać. Lekkie uczucie ssania w brzuchu niedługo po obiedzie oznacza, że powinniśmy niedługo znów coś zjeść – to chyba super, nie? Przecież jedzenie to istna przyjemność! Zdrowiej jest jeść parę razy dziennie, niż raz opchać się do nieprzytomności.

Nie musisz całkowicie odstawiać mięsa od razu. Jedni robią tak, a drudzy ograniczają je małymi krokami. Obie drogi są dobre i ważne, a każdy z nas musi to przejść na swój sposób. Jeżeli czujesz, że się poddajesz, przypomnij sobie, dlaczego nie jesz (zdrowie, bo nie chce jeść antybiotyków, cierpienie zwierząt, mięso śmierdzi, szczególnie zimne) oraz zagadaj do kogoś, kto nie je mięsa od dłuższego czasu lub znajdź partnera do czegoś w stylu „wege wyzwanie”. Jeżeli czujesz głód – jedz duuużo strączkowych. Gotową fasolę czy ciecierzycę w puszce znajdziesz w każdym sklepie. Możesz je zjeść surowe w sałatce, smażone, zblendowane na pastę, pieczone z warzywami czy nawet jako słodkie ciasto. Podobnie Będzie z warzywami korzeniowymi czy kaszami, odżywiają, wypełniają brzuch i dają mnóstwo witamin. Za mało mięsnego smaku? Zmieszaj sos sojowy, wędzoną paprykę, przecier pomidorowy i oliwę, wymieszaj z przyszłym fake meatem. Kombinuj, bo każdy ma inny smak.

Gdzie szukać przepisów?


Jadłonomia – wiadomo, vegan Queen

Wegan Nerd – dobra babeczka, dobra szamka

ErVegan – veganlicious

Qmamkasze – Maja Sobczak i jej magia

Minta Eats – pyszne śniadania

Weganon – moje niedawne odkrycie

Hello Morning – miałem kiedyś okazję jeść pyszności prosto z jej ręki, ach!

Little Hungry Lady – prosto i smacznie

Sam też wrzucam przepisy, które znajdziecie tutaj.

Często czerpię inspiracje z mięsa na a la mięso lub po prostu korzystam z roślinnych przepisów od dziewczyn z Burczy mi w brzuchu czy Olii Hercules.

Jest jeszcze grupa wegetarianie Polska na facebooku, ale tam czasami leci niezły hardcore. Tak czy siak, inspiracji w Internecie jest cała masa!

GO PLANT BASED, MAKE WORLD A BETTER PLACE, YOU ARE THE CHANGE.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s